Nigdy nie lubiałam być duszą towarzystwa. Zawsze wolałam słuchać niż mówić. Byłam trochę wycofana. Kiedy miałam odezwać się na lekcji, bądź zapytać o coś, serce waliło mi jak oszalałe. Często nawet się nie odzywałam. Do dziś tego nie rozumiem, ale zdałam sobie sprawę, że niepotrzebnie. Niestety taki człowiek cierpi bo jak się zakochuje, to bardzo mocno. Wszystk przez to, że całą swoją miłość jaką nie ma na kogo przelać, skupia się na jednej osobie. Tej, która sprawia, że może czuć się swobodnie, szczęśliwa.
I to uczucie jest, ale ja już jestem inna. Już nie boję się rozmawiać, Uświadomiłąm sobie, że większość tych ludzi może być taka jak ja. Czyli wycofana, zawsze czekałam aż ktoś zrobi pierwszy krok, bo sama się bałam. A do dziś postawiłam już sama wiele pierwszysch kroków. Ludzie lubią jak się nimi interesujemy, więc to jest wstęp do rozmowy. Zapytanie co u ciebie słychać?; jak spędziłaś wakacje?; jak mija dzień? A jeśli osoba ma dzieci to na pewno będize chciała opowiedzieć coś o nich.
To mnie przekonało, że nie warto zamykać się na ludzi, którzy nie wysyłają znaków energii pokrewnej do mojej. Nauczyłam się, w końcu się nauczyłam rozmawiać.
Zawsze zastanawiam się dlaczego taka byłam? Dlaczego nie potrafiłam robić tych pierwszych kroków. Co było tego przyczyną? Może moja niska samoocena, czucie się gorszej zamykało mi usta, może stres związany z tym co działo się w domu zamykał mi usta, może inne wydarzenie z mojego życia, którego być może nie pamiętam zamknęło mi usta. Nie wiem, może pomogło by mi to w 100% uwolnić się od ciężaru, toroche irytującej osobowości. Jednak stawiam małe kroczki by się otworzyć i to wychodzi. Tłumaczę sobie różne rzeczy i sama dadaję sobie wiary. Powtarzam w myślach dasz radę, idź dalej. I jest coraz lepiej. Nigdy nie uważałam też że mam pecha, nawet jak już coś złego się wydarzyło, uważałam, że mogło być gorzej i szłam dalej. Bo zawsze mimo gorszych dni, działo się coś dobrego.
wtorek, 14 marca 2017
A ja żyję obok was....
Czy cel w życiu jest ważny? Czy to kształtuje to kim jestem lub kim mogę być?? Może tak.. w jakimś stopniu. Ale co tak naprawdę określa to kim jestem? Media atakują mnie swoją wizją świata. pokazują jak się ubierać, o czym myśleć, co robić by być przykładnym obywatem. I filmy... Niby mają nam dostarczyć rozrywki, jakieś niespełnione marzenia w postaci scenek odgrywanych przez aktorów. I ludzie upodabniający się do swoich ulubionych bohaterów. "Mówią mi bądź sobą, a każą brać przykład z innych" (cytat z neta). Jak tu odnaleść siebie? Niby nie jest to łatwe, ale najzwyczajniej trzeba uświadomić sobie samego siebie. W każdej części życia, cokolwiek bym nie robiła, staram się odszukać samą siebie.
Nie porównuję się, nie oceniam innych, mam swoje zdanie, buduję własną markę - własną osobowość, niepowtarzalną, unikatową. Każdego dnia staram się robić coś produktywnego dla siebie, a kiedy mi się nie chce po prostu się nie zmuszam. To ważne by być świadomym tego kim się jest. Kiedyś nie wiedziałam i miałam z tym wielki problem, podczas rozmów z innymi ludźmi. Bałam się powiedzieć co myślę, ze strachu przed oceną, że komuś się nie spodoba moje zdanie. Najzwyczajniej w świecie nie potrafiłam go obronić. Stałam zawsze gdzieś obok. Nie uważałam, że to co powiem może być ciekawe. Bardziej mi odpowiadało spędzanie czasu z osobami, z którymi mogłam robić różne zwariowane rzeczy, porozmawiać abstrakcyjnie, bądź poważnie o problemach i znaleść rozwiązanie. Nie lubię rozmów, które nie wnoszą nic w moje życie... Czyli rozmowa oceniająca czyjeś postępowanie, a w szczególności życie pustych "gwiazd".
Kiedyś mało rzeczy rozumiałam, ale się nauczyłam. Nie znalazłam nauczyciela, jestem samoukiem. Wiem, że rzeczy zapisane są najlepsze w zapamiętaniu, w przemyśleniach, bo zawsze można do tego wrócić, odnieść się, spojrzeć z innej perspektywy, zrozumieć coś. Dlatego w końcu postanowiłam założyć tego bloga i podzielić się moją osobowością z ludźmi, być może podobnymi do mnie, być może całkiem różnymi. Często miewałam olśniewające myśli dotyczące różnych aspektów życia. Mi one pomogły stać się tą osobą, jaką jestem teraz. We wpisach będę się dzielić swoimi przemyśleniami, moim punktem odbioru tego świata.
Na zakończenie propozycja do posłuchania: Defekt muzgó - a ja żyje, stary dobry kawałek ;)
Nie porównuję się, nie oceniam innych, mam swoje zdanie, buduję własną markę - własną osobowość, niepowtarzalną, unikatową. Każdego dnia staram się robić coś produktywnego dla siebie, a kiedy mi się nie chce po prostu się nie zmuszam. To ważne by być świadomym tego kim się jest. Kiedyś nie wiedziałam i miałam z tym wielki problem, podczas rozmów z innymi ludźmi. Bałam się powiedzieć co myślę, ze strachu przed oceną, że komuś się nie spodoba moje zdanie. Najzwyczajniej w świecie nie potrafiłam go obronić. Stałam zawsze gdzieś obok. Nie uważałam, że to co powiem może być ciekawe. Bardziej mi odpowiadało spędzanie czasu z osobami, z którymi mogłam robić różne zwariowane rzeczy, porozmawiać abstrakcyjnie, bądź poważnie o problemach i znaleść rozwiązanie. Nie lubię rozmów, które nie wnoszą nic w moje życie... Czyli rozmowa oceniająca czyjeś postępowanie, a w szczególności życie pustych "gwiazd".
Kiedyś mało rzeczy rozumiałam, ale się nauczyłam. Nie znalazłam nauczyciela, jestem samoukiem. Wiem, że rzeczy zapisane są najlepsze w zapamiętaniu, w przemyśleniach, bo zawsze można do tego wrócić, odnieść się, spojrzeć z innej perspektywy, zrozumieć coś. Dlatego w końcu postanowiłam założyć tego bloga i podzielić się moją osobowością z ludźmi, być może podobnymi do mnie, być może całkiem różnymi. Często miewałam olśniewające myśli dotyczące różnych aspektów życia. Mi one pomogły stać się tą osobą, jaką jestem teraz. We wpisach będę się dzielić swoimi przemyśleniami, moim punktem odbioru tego świata.
Na zakończenie propozycja do posłuchania: Defekt muzgó - a ja żyje, stary dobry kawałek ;)
poniedziałek, 13 marca 2017
Traffic
Kim tak naprawdę jestem? Nie wiem. I często się nad tym zastanawiam. Przeszłam w życiu już długą drogę, napotykając na różne przeszkody, wyzwania, problemy. Zawsze starałam się nadać życiu sens i tego wciąż szukam przy każdej chwili zwątpienia. A takie bywają. Moja motywacja niraz zostaje zachwiana z nieznanych mi przyczyn. Najważniejsze jest to by odwieść od siebie te wszystkie myśli, które wmawiają mi, że jestem do niczego, że nic mi nie wyjdzie, że komuś nie spodoba się to co powiem, to co zrobię. Do tej pory zawsze kontrolowałam to co mówiłam, robiłam. W końcu do mnie dotarło, że jestem wyjątkową jednostką i w dupie mam myśli innych. Muszę odważyć się zrobić coś w swoim życiu, nie myśląc o tym jak zareadują inni bo to niszczy. Niszczy to co w nas jest najpiękniejsze - nasza wyjątkowa, jedyna w swoim rodzaju osobowość. I nie musi się ona każdemu podobać. To chyba lepiej jak będziemy unikać osób, które nas ciągle negują, cofają i nie pozwalają się rozwijać. Rzucam to w pizdu i idę do przodu.
Wydawało mi się wcześniej, że znam swoja wartość, że wiem czego chcę. Jednak się myliłam. I to bardzo. Ciągle byłam nakręcana jakimiś innymi bodzćami, które tak naprawdę ustawiały to kim byłam. Ciągle wydawało mi się, że opinia innych jest ważna. Teraz już wiem, że nie. To nasze życie i my je ustawaimy. Pewnie to znane nie jedej osobie. Też wiele razy czytałam to w internecie, na różnych stronach. Czytałam ale bez zrozumienia.
A teraz rozumiem. Jak bardzo można kochać życie będąc nieidealnym człowiekiem. Jak można pokochać siebie mając inne zdanie niż wszyscy, inny wygląd, niedoskonały stan materialny. Być z głową w chmurach i nie przejmować się, że coś trzeba, bo w tych czasach trzeba wiele, z waniejszych i mało istotnych powodów. Chociażby, pracować, by się utrzymać, czy schudnąć, by się dopasować (póki co ten wątek mnie nie dotyczy). I nasz świat się tak konstruuje i coraz większą ilośc osób to wciąga. STOP! Wychamowałam to w sobie w końcu. Gram teraz na własnych zasadach.
Idąc ulicą widze jak coraz więcej jest klonów, niby różni a tak podobni. Mało w dzisiejszych czasach outsiderów. Których jara jeszcze życie bez ocen, bez ściem, bez sztuczności. Spójrz na tych ludzi, czy chcesz być tacy jak oni? Odetnij się od tego razem ze mną. Nauczę Cię być sobą, tak w głębi i z głębi. Już w krótce kolejne wpisy moich przemyśleń. Jesteś kimś wyjątkowym. Nie marnuj tego na bycie takim samym jak większość!
Wydawało mi się wcześniej, że znam swoja wartość, że wiem czego chcę. Jednak się myliłam. I to bardzo. Ciągle byłam nakręcana jakimiś innymi bodzćami, które tak naprawdę ustawiały to kim byłam. Ciągle wydawało mi się, że opinia innych jest ważna. Teraz już wiem, że nie. To nasze życie i my je ustawaimy. Pewnie to znane nie jedej osobie. Też wiele razy czytałam to w internecie, na różnych stronach. Czytałam ale bez zrozumienia.
A teraz rozumiem. Jak bardzo można kochać życie będąc nieidealnym człowiekiem. Jak można pokochać siebie mając inne zdanie niż wszyscy, inny wygląd, niedoskonały stan materialny. Być z głową w chmurach i nie przejmować się, że coś trzeba, bo w tych czasach trzeba wiele, z waniejszych i mało istotnych powodów. Chociażby, pracować, by się utrzymać, czy schudnąć, by się dopasować (póki co ten wątek mnie nie dotyczy). I nasz świat się tak konstruuje i coraz większą ilośc osób to wciąga. STOP! Wychamowałam to w sobie w końcu. Gram teraz na własnych zasadach.
Idąc ulicą widze jak coraz więcej jest klonów, niby różni a tak podobni. Mało w dzisiejszych czasach outsiderów. Których jara jeszcze życie bez ocen, bez ściem, bez sztuczności. Spójrz na tych ludzi, czy chcesz być tacy jak oni? Odetnij się od tego razem ze mną. Nauczę Cię być sobą, tak w głębi i z głębi. Już w krótce kolejne wpisy moich przemyśleń. Jesteś kimś wyjątkowym. Nie marnuj tego na bycie takim samym jak większość!
Subskrybuj:
Posty (Atom)